niedziela, 10 czerwca 2012

Mój promyczek...

Można byłoby się zastanowić, dlaczego staram się blogować o motywacji... O mojej motywacji.

Odpowiedź jest prosta - blog ma być moim motywatorem do działania. Pierwszym motywatorem.
(A może komuś się też to przyda?)

Uznałam, że pisanie na kartkach nie jest dla mnie użyteczne. Nic z tym nie robię.
Może więc..., jeśli będę upubliczniać moją "walkę" z brakiem motywacji do działania, to mi się uda?

Co właściwie chcę zrobić?
Po pierwsze - wyszukać różne sposoby na ową "motywację do..."
Po drugie - wykorzystywać je w swoim życiu
Po trzecie - ...a to potem/kiedyś...

Dzisiaj mój promyczek...w tunelu..., to zdanie, które znalazłam w necie:
"Zamknij internet, a najlepiej komputer. Wyłącz TV, wyłącz radio. Skup się.
Weź kartkę i napisz w jakim kierunku chcesz podążać, co tak naprawdę chcesz zrealizować...(dzisiaj, jutro, w najbliższych latach...)."

No to zaczynam.
Wyłączam...



Motywacja...

Zacznijmy od początku....

Kilka dni temu obudziłam się z uczuciem niemocy...
Stwierdziłam, że mam niezwykłą zdolność planowania swojego życia, ale... nie mam zdolności realizowania przygotowanych planów.

Przejrzałam zawartość mojej osobistej szuflady i znalazłam ogromną ilość przepięknie wypełnionych kartek, na których widać jak wiele godzin spędziłam, aby ułożyć sobie plany na kolejne dni, tygodnie, miesiące...
Kolorowe napisy, tabelki z możliwością zaznaczania realizacji, odnośniki do innych dni... Ciekawe, przejrzyste. Ułożone życie.
Ułożone tak, abym mogła realizować siebie, być szczęśliwą.

Więc?
Więc czego mi brakuje, aby realizować to co zaplanuję?

Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Brakuje mi motywacji.

Pomyślałam, że chyba nie jestem w tym osamotniona. Zajrzałam do wujka Goggle i odnalazłam mnóstwo postów na forach i blogach dotyczących braku motywacji do działania.

To, że nie jestem sama, nie poprawiło mojego nastroju. Raczej spowodowało, że ze smutkiem przejrzałam jeszcze raz swoje tabelki z kilku lat. Tyle zmarnowanego czasu!

A przecież czas wciąż pędzi do przodu. Nie czeka i nigdy się nie cofnie. Czy na pewno chcę marnować kolejne minuty? Czy znów, za kilka lat, chcę zajrzeć do swojej szuflady i ponownie stwierdzić, że nadal brakuje mi motywacji do działania???

Nie. Nie chcę ponownie obudzić się z poczuciem niemocy i z poczuciem zmarnowanego życia.
Chcę odczuwać satysfakcję z każdej chwili mojego życia, a przynajmniej z większości chwil. Z większości, bo chyba powinnam dać sobie szansę na momenty lenistwa?

Decyzja zapadła.
Widzę maleńki promyczek w tunelu zmian. Maleńki. Właściwie ogarek ledwo się tlący...
Chcę, aby zmienił się w płomień. Ogromny i ciepły.

To jest początek.
Tylko... jak znaleźć tę motywację do działania???

Zacznijmy od podstaw:
Według "Słownika języka polskiego" MOTYWACJA - to czynnik powodujący czyjeś działanie, zachęcający do robienia czegoś, uzasadniający czyjeś postępowanie." 

Czas więc znaleźć ów czynnik...